Kontakt z nami

Zapytaj o wycieczkę

Jesteśmy zawsze do Państwa dyspozycji. W sprawach wycieczek prosimy o kontakt telefoniczny, mejlowy lub przez formularz widoczny obok.

+48 606 444 213
ul. Floriańska 29, 31-019 Kraków
biuro@wycieczkidokrakowa.pl
barbakan kraków

Barbakan

Barbakan, po co i jak broniono Krakowa

Wycieczki szkolne do Krakowa bardzo często rozpoczynają się zwiedzanie miasta koło zadziwiającej, okrągłej budowli, zwanej Barbakanem. Skąd się tu wziął i do czego służył? To dłuższa historia, którą warto poznać.

W dawnych czasach możliwość obrony przyszłego miasta była jedną z najistotniejszych rzeczy, jakie brano pod uwagę podczas zakładania nowej osady. Kraków i wzgórze Wawelskie były pod tym względem idealnym miejscem do zamieszkania. Z jednej strony szerokie zakole Wisły, z pozostałych bagna. Nad wszystkim tym góruje wapienna skała, na której można postawić zamek.

Początkowo Kraków nie posiadał murów obronnych. By mógł takowe wybudować, musiał uzyskać na to specjalny przywilej od władcy. Jeden z książąt wydał w końcu zgodę na otoczenie miasta murami. Było to w okresie rozbicia dzielnicowego, gdy Kraków nabrał istotnego znaczenia, gdyż zgodnie z testamentem Bolesława Krzywoustego miał on być stolicą dzielnicy senioralnej. A ten, kto ową dzielnicę miał w swoich rękach, sprawował de facto najwyższą władzę w kraju.

Mury obronne wybudowane były z wapienia. Dopiero, gdy podwyższono je nieco w XV wieku, użyto do tego cegły. Od wewnętrznej strony wybudowane były ganeczki, po których można było się swobodnie przemieszczać. Obronność wzmacniało kilka bram oraz kilkadziesiąt baszt, w których składowana była broń. Za każdą basztę odpowiedzialny był jeden z cechów rzemieślniczych. W momencie, gdyby hejnalista z wieży kościoła Mariackiego wypatrzył z oddali zagrożenie i zaczął trąbić na alarm, każdy z rzemieślników miał obowiązek czym prędzej udać się na basztę, której bronił jego cech. Dzięki takiemu prawu wszyscy odpowiedzialni byli za bezpieczeństwo miasta.

 

Barbakan wewnątrz

Odwiedzając Kraków i rozpoczynając wędrówkę słynną Drogą Królewską, zanim dotrzemy jeszcze do bramy miejskiej, mijamy monumentalną, okrągłą budowlę obronną, nazywaną Barbakanem. Pochodzi ona z końca XV wieku. W owych czasach Jan Olbracht udał się ze swym wojskiem na wyprawę wojenną na tereny Mołdawii. Poniósł tam jednak sromotną klęskę. Tak wielką, iż mawiano, że „za Jana Olbrachta wyginęła szlachta”. Po powrocie do kraju król obawiał się bardzo wyprawy odwetowej na Polskę. Kraków co prawda mury już w tamtym czasie posiadał, ale nie były one jak na tamte czasy przesadnie nowoczesne. Trzeba było wzmocnić stolicę i przygotować ją do ewentualnej obrony.
Jak wspomniałam, Kraków oblany był naokoło wodami Wisły, bądź otaczały go bagna. Jedynie od strony Kleparza nie było naturalnych przeszkód dla wrogiego wojska. Dlatego właśnie w tym miejscu postanowiono wznieść najbardziej nowoczesną jak na tamte czasy budowlę obronną – barbakan. Był on wysunięty znacznie przed czoło murów, co pozwalało na prowadzenie ostrzału w kierunku wroga na długo przed tym, nim podejdzie on pod samo miasto. Barbakan osłaniał główną z krakowskich bram – Bramę Floriańską, będącą początkowym odcinkiem Drogi Królewskiej. Liczne okienka strzelnicze pozwalały na obronę we wszystkich niemal kierunkach. Dodatkowo budowla otoczona była szeroką fosą, do pokonania której trzeba było przeprawić się przez most zwodzony. Barbakan pod względem obronności przemyślany był wręcz do perfekcji i w tamtych czasach stanowił warownię nie do zdobycia.

Brama Floriańska

Jest pewna historia, która przez lata urosła do rozmiarów legendy, o bohaterskiej obronie barbakanu, a co za tym idzie, Krakowa. Mamy wiek XVIII, okres konfederacji barskiej. Wojska rosyjskie podchodzą pod samo miasto. Żołnierze polscy bronią się rozpaczliwie. Jeden z mieszkańców Krakowa, Marcin Oracewicz, biegnie od strony ulicy Floriańskiej w kierunku barbakanu, na który nacierają właśnie rosyjskie wojska. Jak mówi tradycja, trzyma w rękach broń, ale brak mu już amunicji. Urywa więc guz od żupana, w biegu pociera nim „na szczęście” o ołtarz maryjny w Bramie Floriańskiej, po czym dobiega na stanowisko, nabija guzikiem broń i strzela. Trafia prosto w rosyjskiego oficera, który ginie na miejscu. Oracewicz staje się w ten sposób bohaterem walk o Kraków, a historia jego męstwa opisana została później na tablicy, którą po dziś dzień możemy zobaczyć na barbakanie.
Wiek XIX był dla wielu krakowskich zabytków szczególnie trudny. Również mury obronne, nie remontowane od lat, były już w bardzo kiepskiej kondycji i stanowiły poważne zagrożenie dla przechadzających się nieopodal ludzi. Nie było wystarczających środków, by naprawić grożące zawaleniem budowle. Zapadła więc decyzja o ich rozbiórce. W tamtych czasach mało kto przywiązywał jeszcze wagę do znaczenia historycznego zbudowanych przed wiekami murów. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy postanowili wziąć je w obronę. Naukowe argumenty nie były jednak skuteczne. Największy fragment murów, z barbakanem, Bramą Floriańską i trzema basztami ochroniło coś, co dziś może jedynie wzbudzać uśmiech, ale żyjący w Krakowie niemal 200 lat temu mieszkańcy potraktowali sprawę bardzo poważnie. Mury w tym miejscu obroniło stwierdzenie, że gdyby je zburzyć, wiatry wiejące od tej strony podwiewałyby spódnice panien spacerujących po rynku, odsłaniając zanadto ich nogi, co byłoby wysoce niestosowne. Argument, argumentem, ale zadziałał i to właśnie dzięki temu budowle zostały oszczędzone i podziwiać je możemy do dziś.

You don't have permission to register